W grudniu Ale kino+ zaprasza na cykl, w którym królować będą inspirujące i wielokrotnie nagradzane opowieści o sile nadziei. W programie: „Kwiat wiśni i czerwona fasola”, czyli oda do prostych życiowych przyjemności, „Głośniej od bomb” uznanego norweskiego reżysera – Joa
Zupełnie Nowy Testament. Le tout nouveau testament. 2015. 6,1 27 295 ocen . 14 217 chce zobaczyć . 6,3 15 ocen krytyków . Strona główna filmu .
Synonyms for nowy testament and translation of nowy testament to 25 languages. Educalingo cookies are used to personalize ads and get web traffic statistics. We also share information about the use of the site with our social media, advertising and analytics partners.
W swym najnowszym filmie "ekranizuje" właściwie cały Stary i Nowy Testament. Od stworzenia Adama i Ewy, przez Kaina i Abla, Potop, po ukrzyżowanie Jezusa i Apokalipsę. W "Mother!"
Zupełnie Nowy Testament < > Transporter 3. Transporter 3. Film sensacyjny Trzecia odsłona emocjonujących przygód Franka Martina. Gdy odmówił przyjęcia
Zupełnie Nowy Testament Film 2015. 6.8. Mad Max Film 1979. Tylko do 30 paź 2023. 7.1. Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia Film 2016. 7.2. Sieranevada
tIfSD29.
78 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 132359 Ile szkód może sprawić jeden mały, gumowy pajączek? Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 15 | Wyświetleń: 132359 147 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 91653 11 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 151963 Ciekawostka czy zabawne? :P Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 1 | Wyświetleń: 151963 1 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 40209 Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 40209 0 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 89520 Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 89520 1 Kategoria: Muzyka i taniec Wyświetleń: 66045 0 Kategoria: Gry i komputery Wyświetleń: 41500 0 Kategoria: Gry i komputery Wyświetleń: 69700 0 Kategoria: Extremalne Wyświetleń: 96212 Filmik nakręcony przez moich kolegów...enjoy! Kategoria: Extremalne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 96212 0 Kategoria: Sport Wyświetleń: 98107 Włodarczyk Robinson Kategoria: Sport | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 98107 0 Kategoria: Kabarety i skecze Wyświetleń: 241 0 Polska na filmach Wajdy Dodany godz. 16:02 przez awdrgyjil Fragment wykładu prof. dr hab. Piotra Jaroszyńskiego - "Współczesny antypolonizm w edukacji i kulturze ", Chicago Kategoria: Kultura i sztuka Wyświetleń: 113913 Fragment wykładu prof. dr hab. Piotra Jaroszyńskiego - "Współczesny antypolonizm w edukacji i ... 6 Sonda KAGUYA uraczyła nas niesamowitym widowiskiem. Naprawdę polecam. Film nawet w 1080p. Jako... Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 5 | Wyświetleń: 68996 72 Kategoria: Kultura i sztuka Wyświetleń: 211013 0 Kategoria: Ciekawostki Wyświetleń: 69938 Wezwanie Do Przebudzenia Kategoria: Ciekawostki | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 69938 Bieżące Maxiory
Kolejny film, przez który zarzekamy się z Żoną, że już nigdy nie pójdziemy na film inny, niż ekranizacja znanej nam książki. Tak, chodzi o Zupełnie Nowy Testament, na który straciliśmy 40 zł i 4 osobogodziny. Czyli tysiak pękł na pewno 😉 Jak miało być? To miał być miły wieczór z dziećmi zostawionymi pod dobrą opieką. Wieczór, jakich mało, gdy ma się dwóch Potomków na pokładzie. Zapowiadało się świetnie. Najpierw Mistrzowie pasteli w Muzeum Narodowym, w którym zresztą bardzo dawno mnie nie było, może nawet od czasów siedzenia na gzymsie zewnętrznym i malowania z natury bloku na Skarpie pewnej zimy, gdy byłem jeszcze w liceum. Nie, później jeszcze byłem na wystawie Wyspiańskiego, albo Malczewskiego. Newermajnd. Miło oglądało się te wszystkie pastele i wspominało własną przeszłość malarską… Później kawka i ciepła herbata u Bliklego na Nowym Świecie (sam lokal jest zaprzeczeniem Total Quality Management, ale to już wiadomo, że nawet Andrzej Blikle tam nie chadza), gdzie pomimo wad, wciąż miło się siedzi… a potem szybko do samochodu, bo spóźnimy się do Kina Muranów na pokaz przedpremierowy Zupełnie Nowego Testamentu. Fotos z filmu. /mat. prasowe/ Spodziewaliśmy się, że po prostu się pośmiejemy. Myliliśmy się. Zarechotaliśmy może ze dwa razy i to na momentach, które znałem z trailera. Przez całą resztę filmu siedzieliśmy po prostu zniesmaczeni. Trailery Swoją drogą, to już kolejny trailer, po którym mam zupełnie inne wyobrażenie o filmie, niż po obejrzeniu całego dzieła. Ale to diametralnie. Poprzednio było tak przy Pileckim, o którym pisałem w tekście pt. Czy rtm. Pilecki byłby zadowolony z filmu o sobie?. O Pileckim myślałem, że to wreszcie holiłódzka produkcja o polskim bohaterze za polskie pieniądze, natomiast o Testamencie, że to urocza komedyjka. Tymczasem to bardziej sen wariata, albo psychoterapia francuskojęzycznego antyklerykała. Uwaga! Spoiler! Teraz Wam powiem o czym był film. Bóg Ojciec mieszka w Brukseli, ma żonę, syna (Jezusa) i córkę. Ducha Świętego nie ma, żona jest ogłupiałą kuchtą, Pan Jezus żyje tylko jako figurka, która czasem gada ze swoją siostrą i czasem jest wspominany, że uciekł z domu przez pralkę i go tam na dole zabili, bo za bardzo improwizował. Córka z kolei to klasyczne hippisowskiego mitu dziecka, która wie więcej niż dorośli i nie jest zakłamane. No więc wspomniany Bóg Ojciec jest spiczniałym zwyrolem, leży cały dzień przed telewizorem, pije piwo, łazi po domu w szlafroku, kapciach i białych skarpetach, wrzeszczy na wszystkich, a gdy siada do roboty, to zamyka się w gabinecie, w którym ma kartotekę wszystkich ludzi (taki turbo-IPN) i komputer, przez który zarządza światem. No i oczywiście makietę, na której testuje różne kataklizmy. Facet jest zwyrolem nie tylko dla własnej rodziny (zahukana żona i wiecznie opieprzana córka), ale i dla świata, którym zarządza. Teodycea w wykonaniu reżysera jest prosta – zło na świecie, to wynik znęcania się Boga nad światem. Córka, która nie może już znieść patriarchalnej opresji, wykrzykuje ojcu prawdę prosto w oczy i ucieka z domu przez pralkę, która jest połączona z realnym światem. Oczywiście w pogoń za nią udaje się filmowy ojciec, który przy każdej możliwej okazji się drze niczym Ed Bundy, czy jak tam się nazywał przygłupi bohater amerykańskiej komedii. Córka uciekła, na świecie odszukuje swoich apostołów, których role oczywiście są symboliczne. Jest sobie więc samotny bezdzietny facet, który pracuje w korpo i liczy słupki w Excelu. Jest podstarzała milionerka, którą z mężem łączy tylko majątek. Jest i facet w nieudanym małżeństwie z nieudaną żoną, z którą ma nieudanego syna. Jest oczywiście chłopiec, który marzy by być dziewczynką. Jest i stary kawaler seksoholik. Słowem – zwyczajni ludzie 😉 Film w zasadzie opowiada o tym, jak Ea (córka) odszukuje na świecie swoich apostołów razem ze swoim kolegą bezdomnym (najlepsza rola zresztą, najbliższa zwyczajności) i z tym wiążą się różne perypetie. Zazwyczaj bardziej smutne, niż śmieszne. Jedyne, co warto… W tej całej beczce dziegciu jest jednak łyżeczka miodu. To mianowicie, że w pewnym momencie, w wyniku działania Ei przy komputerze ojca, mieszkańcy ziemi dostają SMSy z informacją ile czasu zostało im do śmierci. I faktycznie zacząłem się zastanawiać nad tym, czy rzeczywiście każdej chwili pamiętam o tym, że czas, który dał mi Bóg jest skończony i że każdej sekundy przybliżam się do śmierci o jedną sekundę… Zaskakujące, prawda? Takie kinowe meditatio mortis, nawet na wściekle ateistycznym filmie. Ciąg dalszy spoilera Oczywiście, jeśli wierzyć reżyserowi, najlepsze co możemy zacząć robić, gdy dowiemy się kiedy umrzemy, to zacząć realizować swoje marzenia. A jakie są szczyty marzeń, wg tych, którym materializm zdominował mózg? Oczywiście miłość bliźniego. Tak więc wspomniana wyżej podstarzała dama kupuje sobie bzykanko z młodym imigrantem, a potem kupuje z cyrku goryla, który pokazuje jej seks po gorylsku i wypędza męża z domu, natomiast nasz seksoholik przepuszcza całe oszczędności na wizyty w peep-showach, a gdy skończy mu się kasa, monetyzuje swój radiowy głos podkładając odgłosy do pornosów, gdzie jego partnerką jest… tak, tak… dziewczyna, która zachwyciła go całe lata temu na plaży, gdy jeszcze był w podstawówce i wyjechał z rodzicami nad morze. Jak ta znajomość ewoluuje? Oczywiście po robocie idą pouprawiać trochę miłości bliźniego. I tak dalej, aż po chłopca, który ze względu na to, że dowiedział się kiedy umrze, postanowił zacząć być wreszcie dziewczynką, a pod koniec filmu zakochuje się już w filmowej córce Pana Boga i w końcowej scenie się z nią całuje (jeśli nic nie pokręciłem, ale całowali się na pewno). Zryte berety Wyszliśmy z filmu intelektualnie zgwałceni. Nie tylko biadając nad stanem zachodniego ducha, ale i nad tym, że nasze dzieci nie poznają już świata, w którym wyjście do kina jest bezpieczne i rodzice mogą być spokojni o to, że pociecha zobaczy tam w miarę normalny świat. Cóż, zostaną ekranizacje lektur szkolnych. Natomiast z tym stanem ducha Zachodu jest coś na rzeczy. Trzeba mieć świadomość, że dla człowieka z zachodu Europy normalna rodzina, normalne relacje międzypłciowe, zwyczajne życie, to rzeczy które zna z historii, albo i nie zna. Zauważyłem to jeszcze w podstawówce, gdy dostałem list od koleżanki z partnerskiej szkoły w Finlandii. Jej świat nie był moim światem nie tylko dlatego, że Polska nie zdażyła wtedy jeszcze otrząsnąć się z komuny. Zupełnie Nowy Testament, to właśnie wykwit takiego stanu ducha. Jeśli ojciec, to pijak i masochista. Jeśli matka, to kuchta domowa. Jeśli człowiek, to najważniejsza jego aktywność, to aktywność seksualna. Nie idźcie na ten film. Szkoda czasu. Lepiej w tym czasie się wyspać. No dobra… …Panie Gnyszka, ale jaki film Pan polecasz? Jak to jaki? Na przykład Szeregowca Ryana polecam w ciemno 🙂 Wejdź do niezwykłego świata Macieja Gnyszki i zobacz, jak robić networking w jego stylu! Zapisz się na mój e-dziennik Maciej Gnyszka Daily
{"type":"film","id":719855,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Zupe%C5%82nie+Nowy+Testament-2015-719855/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Zupełnie Nowy Testament 2016-01-12 14:52:39 Byłam wczoraj na filmie w kinie. Bardzo chciałam go zobaczyć, myślałam, że to taki familijny film z przymrużeniem oka mówiący o Bogu... W kinie czułam się nieswojo- mimo mojego naprawdę swobodnego podejścia do tematu do religii i wiary pewnych rzeczy nie mogłam znieść. Zabawne były sceny z Jezusem rozmawiającym z siostrą, zabawni byli niektórzy apostołowie... Ale przedstawienie samego "Boga" jako niepoczytalnego tyrana nieliczącego się z nikim jest dla mnie jako osoby wierzącej trudne do przyjęcia. Źle czułam się w fotelu patrząc, jak "Bóg" katuje własną córkę, miesza z błotem żonę, wreszcie-mówi, że Jezus był idiotą, który kłapał jęzorem i dlatego przybito Go do krzyża jak sowę. Jak dla mnie żart nieśmieszny, za ciężki, za mogę powiedzieć, szkoda. Bardzo szkoda, bo sam pomysł był super, ale zbyt dużo w filmie było elementów obrażających chrześcijan. Gdyby nie to spotkałby się moim zdaniem z lepszym tym, filmie brakuje jakiegoś zwrotu akcji w postaci przemiany ojca albo chociaż wytłumaczenia jego postępowania. Brakuje też wyjaśnienia, jak to się stało, że żyje jak zwykły człowiek, mieszka w jestem jakimś ortodoksyjnym katolem, a osobą żyjącą z dala od Kościoła, jednak wierzącą. Jeśli dla mnie ten film był trudny w odbiorze, nie wróżę mu sukcesu w katolickim kraju. telebimka Czytam i nie wierzę... Niemal każde słowo wyraża to, co chciałam napisać :) Sam pomysł był niezły, niektóre sceny rzeczywiście ciekawe, zabawne, ale "wymiękłam" w momencie pojawienia się goryla oraz w ostatnich 5 minutach filmu (nie będę spoilerować). Po wyjściu z kina poczułam niesmak. Nie pamiętam kiedy europejskie kino mnie tak rozczarowało. telebimka Zgadzam się! Miałam bardzo podobne wrażenia po wyjściu z kina. Czułam się nawet trochę winna, że wyciągnęłam na to rodziców, którzy również z podobnych powodów nnie byli zachwyceni filmem. sprezyna1989 Bez względu na to czy jest się wierzącym, czy niewierzącym, to po prostu co najwyżej średni nie do końca udany film. Milion świetnych pomysłow zmarnowanych kompletnie, brak wyrazistej fabuły -szkieletu, fundamentu, zamiast tego 150 wątków, nijak do siebie nie przystających. jos_fw ocenił(a) ten film na: 9 justykob Film doskonały, spójny, znakomicie skonstruowany, przewrotny i inteligentny. jos_fw Uzasadnij... jos_fw ocenił(a) ten film na: 9 Pioggia Bóg istnieje, mieszka w Brukseli i ma kłopoty z córką. Fantazja van Dormaela, pozornie lekka i (umiarkowanie) obrazoburcza, jest w istocie traktatem egzystencjalnym. Bóg przedstawiony jest tu jako zakompleksiony drobnomieszczanin, okrutny, apodyktyczny, bawiący się ludzkimi losami – obserwujący je (niczym konstruktorzy światów cyfrowych u Lema) z dystansem badacza. „Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo” – owa kanoniczna fraza potraktowana jest w filmie w sposób dosłowny; jeśli istotnie tak jest, wiele to przecież tłumaczy. Jesteśmy okrutnymi bydlętami, traktujemy się wzajem z wrogością, bo zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo. Stworzyciel siedzi przy komputerze, odpalając papierosa od papierosa, i tworzy drobiazgowe zasady rzeczywistości, które tak bardzo na co dzień nam dolegają. To z tego powodu zawsze stoimy w tej kolejce do kasy, która przesuwa się wolniej, to dlatego kanapka zawsze spada masłem w stronę ziemi. Istnieją jednak prawa i ograniczenia bardziej fundamentalne – prawo grawitacji, II zasada termodynamiki, entropia – pętające nas przecież na poziomie podstawowym, ograniczające nasz czas istnienia, generujące świat, w którym łatwiej jest niszczyć niż budować, łatwiej siać chaos niźli tkać ład, a to ze względu na wydatki energetyczne. Taka konstrukcja rzeczywistości dała Lemowi asumpt do stwierdzenia, że żyjemy na najgorszym z możliwych światów, wbrew chrześcijańskim teodyceom. Zresztą, przecież i owe teodycee budzić mogą wątpliwości – doskonałości stworzenia dopełniać ma niewielka wewnętrzna niedoskonałość, czyli istnienie lokalnego zła. Rzeczywistość jawi się być może niczym doskonały brylant z otchłannego boskiego dystansu; kiedy się jednak w jej ramach egzystuje, owe niedoskonałości wzmagające jakoby doskonałość absolutną, stają się trudne, a nawet niemożliwe do zniesienia. To dlatego Wolterowski Kandyd, przechadzając się po świecie, na wszystkie zła obficie go dotykające, odpowiada niezmiennie – „No tak, ale przecież żyjemy na najdoskonalszym z możliwych światów”; ta oświeceniowa ironia, podszyta szyderczym tragizmem, stanowi niewątpliwie ideowy napęd filmu Dormaela. Bóg ma jednak córkę, która nie godzi się na ten smutny stan rzeczy – i hakuje komputer ojca. Do wszystkich ludzi na tym łez padole płyną esemesy z informacją o datach ich śmierci – dezorganizuje to skutecznie maszynę społeczną opartą na wyścigu szczurów i konsumpcji jego rezultatów. Ludzie oddają się ekscesom bądź kontemplacjom – w zależności od pozostawionego im czasu oraz posiadanego temperamentu. Przy czym po raz kolejny objawia się fundamentalna niesprawiedliwość takiego kształtu świata; daty śmierci rozmieszczone są nierównomiernie i niesprawiedliwie; wydawać by się mogło, że przypadkowo – jest to jednak stochastyczność wyższego rzędu, bo sankcjonowana przez przypadkowe wybory… samego Boga. Ea (tak bowiem zwie się córka Boga) ucieka z niebiesiech na ziemię, wykorzystując w tym celu tunel mieszczący się w pralce automatycznej. W ucieczce pomaga jej brat, postać skądinąd znana. Nowe otoczenie budzi jej zachwyt – na przykład gigantyczna spalarnia śmieci jawi się jako pejzaż egzotyczny, lecz piękny swą odmiennością. Ea gromadzi wokół siebie nowych apostołów – większość z nich to obwiesie i nieudacznicy. Ich historie są banalne, lecz zarazem bardzo ludzkie. W tej warstwie opowieści zbliża się Dormael do szlachetnych przesłań nowotestamentowych (zarazem podkreśla kontrast między wymową Starego i Nowego – Najnowszego? – Testamentu); mamy tu ukazaną swoistą „antropologię braków” – ludzie są istotami ułomnymi i niekompletnymi, dlatego wciąż szukającymi czegoś nie do końca określonego, by ową ssącą pustkę czymkolwiek wypełnić. Jak Chrystus, który otaczał się biedakami, rybakami, ale i poborcami podatków, nierządnicami oraz łotrami i zbrodniarzami, tak Ea wysłuchuje opowieści maniaka seksualnego, mordercy, lumpa, by odkryć tę naszą „wielkość w małości”, o której tak pięknie pisał kiedyś Blaise Pascal. Bóg również przeciska się przez tunel między światami; przerażona żona odwodzi go od tych postanowień, krzyczy za nim: „Przecież nigdy tam nie byłeś!” (takich smaczków i zabawnych grepsów jest w filmie znacznie więcej). Istota tak niedoskonała w swej doskonałości zmuszona jest do konfrontacji z ustanowionymi przez siebie prawami – daje to reżyserowi asumpt do zabawnej komedii pomyłek. Myślę, że o wielkości danej kultury stanowi jej stosunek do sfery sacrum. Jeśli jest zdolna do polemiki, reinterpretacji, wreszcie zabawy dogmatami – jak ma to miejsce w obrazie Dormaela – sytuacja jest zdrowa. Jeśli nie – zbliżamy się do fundamentalizmów religijnych. Lubię sobie wyobrazić Boga oglądającego Zupełnie Nowy Testament i przynajmniej uśmiechającego się pod metafizycznym nosem. Bóg bez poczucia humoru – to wizja trudna do zniesienia. jos_fw Bardzo dziękuję za tę odpowiedź. telebimka ►►► Ale przedstawienie samego "Boga" jako niepoczytalnego tyrana nieliczącego się z nikim jest dla mnie jako osoby wierzącej trudne do mnie te słowa, ponieważ w dokładnie ten sposób przedstawia boga Jahwe chrześcijańska Biblia. Czy Twój sprzeciw wobec filmu może być skutkiem nieznania boga, w którego wierzysz?Jeżeli nie masz czasu wziąć Biblii do ręki, to zapraszam tutaj: szczególnym uwzględnieniem punktów:- ➏ * Biblia w 5 minut- całego działu Ⅱ. Dobro i moralność- działu Ⅲ. Nowy Testament- działu Ⅺ. Jahwe radzi A jeżeli nie lubisz czytać, możesz posłuchać mojej rozmowy z księdzem profesorem Papieskiego Uniwersytetu JPII: właśnie na ten do lektury i zadumy. nomiko ocenił(a) ten film na: 6 impactor dokładnie ten sposób przedstawia boga Jahwe chrześcijańska Biblia - dla mnie to pewien punkt wiadomo, chrześcijański Bóg występuje w trzech osobach: jest jednocześnie Ojcem, Synem i Duchem Świętym. w "Zupełnie Nowym Testamencie" już na samym początku mamy więc zasadniczą różnicę - syn, tj. Jezus vel nie jest tożsamy z ojcem, czyli Bogiem. w jakimś sensie odnosi się to do Biblii, w której zwykle Bóg jest srogim, nie zawsze zrozumiałym w swych poczynaniach Stwórcą, a Jezus jest jego miłosierną, pełną empatii, zrozumienia i wybaczenia dla ludzkości "wersją" - choć wciąż tą samą osobą. w filmie rozbito to niejako na całkiem odrębne postaci, co w sumie jest może wyrazem pewnego kłopotu ze zrozumieniem - raz istoty trójosobowości Boga, dwa - w pewnym sensie sprzecznych odczuć względem Boga i że takie pokazanie Boga może być niewygodne? jak najbardziej to rozumiem. dla mnie był to genialny pomysł, zabawny i zastanawiający, jednak brakowało tu wielu wyjaśnień - dlaczego Bóg żyje tak jak żyje (po co mu "normalna" rodzina?), dlaczego jego dzieci potrafią więcej od niego, dlaczego w normalnym świecie nie ma praktycznie żadnej mocy, kim/czym właściwie jest komputer/system, skoro to on jest tak naprawdę odpowiedzialny za to, co się dzieje na świecie (a jednocześnie jest zależny... od prądu :), i wiele jeszcze innych pytań oraz wątków. nomiko ►►► jak wiadomo, chrześcijański Bóg występuje w trzech osobach: jest jednocześnie Ojcem, Synem i Duchem Świętym. w "Zupełnie Nowym Testamencie" już na samym początku mamy więc zasadniczą różnicę - syn, tj. Jezus vel nie jest tożsamy z ojcem, czyli 36 000 odmian chrześcijaństwa, tylko część z nich uznaje Jezusa i Jahwe za tą samą osobę. Zresztą jest to tak nieskładny koncept, że nawet Ty uznając ich za jedność, w swojej wypowiedzi odnosisz się do dwóch osobnych osób: Jahwe – srogi i karzący, Jezus – miłosierny i empatyczny. Jak więc widzisz logiczny dyskurs nie jest możliwy, bo albo uznajesz je za osobne osoby, albo nie możesz mówić że Jahwe jest inny niż Jezus. Więc skoro Jahwe coś zrobił, to znaczy że zrobił to Jezus. Kilka przykładów:➤ Jahwe, czyli Jezus wysłał 2 niedźwiedzie aby rozszarpały na strzępy 42 bawiących się dzieci (2 Księga Królewska, rozdział 2, wers 24, czyli w skrócie - 2Kr 2:24),➤ Jahwe, czyli Jezus wydał rozkaz „I opustoszysz Samarię, albowiem zbuntowała się ona przeciwko jej Bogu: padną od miecza, ich niemowlęta roztrzaskasz na kęsy, a ich brzemienne kobiety rozpłatasz od łon po szyje.” (Oz 13:16)➤ Jahwe, czyli Jezus nakazał zabicie i złożenie sobie w ofierze córki Jefta (Sdz 11:29-39)➤ Jahwe, czyli Jezus zabił potopem ok. 25 mln ludzi (wszystkich ludzi na Ziemi) oraz wszystkie zwierzęta, za wyjątkiem 8 osób i po parze z każdego gatunku; ➤ Jahwe, czyli Jezus, daje instrukcje w jaki sposób należy sprzedawać własne córki w niewolę seksualną➤ Jahwe, czyli Jezus, tłumaczy w jaki sposób należy znakować niewolników, jak ich oszukiwać aby nigdy nie mogli się uwolnić od swojego pana, oraz jak należy ich bić aby w razie śmierci z pobicia nie było reperkusji karnych➤ Jahwe, czyli Jezus, zabił w Biblii ok 28 mln osób (osobiście lub wydał nakaz), podczas gdy Szatan zabił tylko 7 osób, i to tylko dlatego że bóg mu to zlecił, aby głębiej pognębić Jobaitd., itpWięc cały koncept jego miłosierdzia i empatii się sypie. Ale to nic - ten koncept i tak był iluzją, bo tak naprawdę bóg Nowego Testamentu jest gorszy od boga Starego Testamentu. O ile w ST wytchnienie od tego boga można było znaleźć po śmierci, to w NT odebrano ludziom nawet tą możliwość, zastępując ją wieczną torturą. Jezus wprowadził też nieskończoną niesprawiedliwość, czyli nieskończoną karę za skończone szczegóły odsyłam do punktów podanych w poprzednim impactor Twoja wypowiedź i oburzenie na Boga, że zabijał ludzi wynika z Twojej postawy życiowej. Podajesz przykłady gdzie Bóg zabija ludzi, tak jakby to była największa kara dla człowieka. Tymczasem chrześcijanie wierzą w "życie po śmierci", więc śmierć to nie koniec wszystkiego, a raczej początek. Ponadto oburzasz się, że Bóg zabija w domyśle niewinne dzieci. Dla Boga czas nie ma znaczenia, patrząc na dziecko, nie widzi on tylko dziecka, ale człowieka w całości. Co do instrukcji odnośnie niewolników, nie podałeś źródła, nie wiem które fragmenty masz na żeby zrozumieć Biblię choćby w mniejszym stopniu, trzeba podejść do niej od strony człowieka wierzącego, który nie stawia się na równi z Bogiem na poziomie rozumienia świata, istoty stworzenia i ogólnie absolutu, który jest nie do pojęcia przez ludzki, ograniczony umysł. mikael_s Zgroza, ale dziękuję za tą wypowiedź. Właściwie bez komentarza mogę dodać ją do Spisu Treści ( ) jako kolejny przykład na to co chrześcijaństwo potrafi zrobić ze zdolnością odróżniania dobra od zła u swoich wyznawców.„Zabicie człowieka nie jest złe, bo to życie to tylko miejsce do wytarcia sobie butów przed wiecznością, bo istnieje dużo gorsza kara (wieczna tortura w piekle), oraz bo bóg jest czymś lepszym od nas i dlatego może (lub można w jego imieniu) robić z ludźmi cokolwiek i zawsze będzie to dla większego dobra, nawet jeśli tego nie rozumiemy. A tak w ogóle to nie warto o tym myśleć, bo jesteśmy za głupi żeby to zrozumieć, więc skupmy się na bezrefleksyjnym wykonywaniu nakazów z księgi mitów barbarzyńskiej epoki brązu, oraz jej kapłanów.”Jesteś żyjącą skamieliną mentalno-moralną, wyciągniętą żywcem z koczowniczych plemion sprzed 3-4 tyś ------------------------------------------------------------ ---Czy powinieneś wierzyć w boga? Sprawdź: impactor Nie wiem kogo cytujesz bo na pewno nie mnie. Skoro tak łatwo idzie Ci obrażanie kogoś za pośrednictwem internetu, to jesteś zwykłym tchórzem i już nie jestem ciekawy skąd Ty czerpiesz swoje wartości moralne. Życzę Ci żebyś kiedyś cokolwiek zrozumiał, wtedy może zastanowisz się zanim nazwiesz skamieliną kogokolwiek. Powodzenia o mądrzejszy od Boga, stworzycielu nieba i ziemi (sarkazm). impactor No cóż ... wątpie by osoby powierzchownie traktujące swoją wiarę (w dobrego bożusia dziadzia z siwą brudką) cokolwiek Ci teraz odpowiedziały ;) telebimka Chylę kapelusza telebimka Wg mnie obraz Boga jest w 99,99 % trafny. Patrząc na to co się działo i dzieje na świecie to faktycznie Bóg (o ile w ogóle istnieje) to "niepoczytalny tyran nieliczący się z nikim". Patrząc na to co się działo i dzieje na świecie łatwiej mi uwierzyć w Boga przedstawionego we filmie niż Boga dobrotliwego i miłosiernego. Łatwiej uwierzyć w Boga jako złośliwego sfrustrowanego "człowieczka", który dla własnej uciechy "wyrywa skrzydełka muchom [zadaje cierpienie ludziom]". Gdyby prawdziwy Bóg rzeczywiście pożył choć tydzień na Ziemi jak człowiek i doznał tych wszystkich przykrości, które spotkały filmowego Boga, powiedziałby "pie..olę taki świat". Filmowy Bóg to nieudacznik, który nie umie chodzić po wodzie ani przemieszczać przedmiotów siłą woli, a bierze się za urządzanie świata i życia ludziom, żałosne. dingo21 Odpowiedzią na Twój komentarz i powyższy film może być świetny film Bruce Wszechmogący ;) . telebimka nie da się zaprzeczyć że przyjemniaczkiem to nie jest w biblii raczej. tutaj to wersja light powiedziałabym nawet. telebimka Film prezentuje dość płytkie myślenie - na świecie istnieje zło i cierpienie, wobec tego Bóg, który to stworzył jest zły i należy go możemy zaobserwować afirmację ideologii gender, zmiany płci, męskiej prostytucji a nawet próżno szukać tutaj możemy przemiany głównego bohatera. Po zesłaniu Boga do Uzbekistanu, mieszkańcom Brukseli udaje się uniknąć śmierci. Wniosek z tego taki: odrzućmy wszelkie wartości moralne, kary nie będzie, sami sobie to ma być wyrażenie moralności serca Europy, to ja dziękuję za takie wartości. ogladacz_fw Co rozumiesz poprzez "należy go odrzucić"? Jeśli to, że należy w niego nie wierzyć, to rzeczywiście masz rację, że to bzdura. Istnienie zła nie wyklucza istnienia boga. Wyklucza jedynie istnienie boga który jest jednocześnie dobry i wszechmocny.►►► Po zesłaniu Boga do Uzbekistanu, mieszkańcom Brukseli udaje się uniknąć śmierci. Wniosek z tego taki: odrzućmy wszelkie wartości moralne, kary nie będzie, sami sobie poradzimy. Jeśli to ma być wyrażenie moralności serca Europy, to ja dziękuję za takie że cały czas nawiązujesz do boga biblijnego. No więc odrzucenie boga nie ma nic wspólnego z odrzuceniem wartości moralnych. Bóg biblijny oferuje nam zestaw nakazów i zakazów, ale nie ma on nic wspólnego z moralnością. Jest raczej jej karykaturą, zwyrodnieniem. Część z tych boskich nakazów i zakazów jest rzeczywiście moralna, ale pokaźna część jest antyludzka i bestialska. Po szczegóły odsyłam do działu „Ⅱ. Dobro i moralność” w tym Spisie Treści: odrzucając biblijnego boga i jego nakazy pozbywamy się tego co zaciemnia nam moralność. Pozbywamy się tego co odbiera nam zdolność odróżniania dobra od zła, i pozostajemy z moralnością ateistyczną, która jest nieporównywalnie lepsza od „moralności” biblijnej. Po szczegóły również odsyłam do działu „Ⅱ. Dobro i moralność” ( ), konkretnie do punktów 9 i więc po odrzuceniu biblijnego boga (czy to z braku podstaw do uznania jego istnienia za prawdę, czy to z oceny jego natury jako niemoralnego potwora) pozostajemy z moralnością ateistyczną, która rzeczywiście mówi co jest moralne, a co nie, zamiast maskować zło jako dobro, a dobro jako zło. Ale co z karą za zachowania niemoralne? Jak to co? Kara jest wymierzana od razu, a nie po śmierci (rzekomo i niesprawiedliwie)! Zachowania niemoralne są niekorzystne dla społeczeństwa w którym jednostki funkcjonują, dlatego też społeczeństwo piętnuje i karze takie zachowania, a jednostki uporczywie się ich dopuszczające są ze społeczeństwa usuwane. Więc Twoje ostatnie stwierdzenie jest prawdziwe w pełnej rozciągłości: „sami sobie poradzimy”. Poradzimy sobie nieporównywalnie lepiej i moralniej. I ja również jestem głęboko „wdzięczny” za to, że po tysiącleciach toczenia ludzkości systemami w dużej mierze bestialskiej i antyludzkiej karykatury moralności zwanej „moralnością religijną” Europa i cały świat (chociaż w bardzo różnym tempie) zmierza do pełni człowieczeństwa i wartości moralności się wspólnie!------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------Czy powinieneś wierzyć w boga? Sprawdź: ogladacz_fw 1. Nie ma czegoś takiego jak "ideologia gender" (istnieją gender studies - socjologiczno-historyczne badania nad postrzeganiem płci w kulturach).2. Nie ma czegoś takiego jak zmiana płci (istnieje korekta płci - dostosowanie ciała i dokumentów do płci mózgu/duszy). Zresztą Willy jest dzieckiem - nie zrównujmy dziecięcych fantazji z problemami tożsamościowymi (genetycznymi) dorosłych. Ja też się w Dzień Wagarowicza przebierałem za dziewczynkę ;) 3. Męska prostytucja nie jest w niczym gorsza od żeńskiej prostytucji (która też występuje w tym filmie, a o której dziwnie nie wspominasz).Reszta twojej wypowiedzi jest niestety dość trafna. Film jest bowiem ontologicznie bardzo mętny (w przeciwieństwie do bardzo dobrych i mądrych "Bruce'a" i "Evana" "Wszechmogących"). Cóż, być może należy uznać, że jego istotą jest przekaz nie ontologiczny, lecz etyczny: wolność jest w nas, tylko trzeba po nią sięgnąć... a na końcu dobro zwycięży! Ostatecznie to bardzo chrześcijańskie. telebimka Dla mnie był genialny, no ale cóż. Osobą wierzącą nie jestem. telebimka Z wątku wynika, że filmowy 'Bóg' podejrzanie zbliża się opisanym hmm.. 'apodyktycznym' charakterem do Boga talmudycznego. Interesujące.
FILM Gdzie mieszka Pan Bóg? W Brukseli. Z rodziną, którą tyranizuje. Największą przyjemność sprawia mu bezmyślne oglądanie telewizji, dokuczanie żonie i wymyślanie praw, które coraz bardziej komplikują ludziom życie. Do czasu. Jego córka Ea nie może go już znieść i postanawia się zbuntować. Wykrada ojcu z komputera hasła i wszystkie tajemnice, dzięki którym będzie mogła urządzić świat zupełnie od nowa. Gatunek: komedia Kraj produkcji: Francja, Belgia, Luksemburg Rok produkcji: 2015 Reżyser: Jaco Van Dormael Obsada: Pili Groyne, Benoît Poelvoorde, Catherine Deneuve
zupełnie nowy testament cały film